365 dni w wieku XVII

 Rzadko która gra jest mnie w stanie utrzymać przy sobie przez rok; nawet jeśli chodzi tylko o rok czasu gry. Ta sztuka udała się produkcji pod tytułem Mount & Blade: Ogniem i Mieczem – Dzikie Pola. W sumie, to nadal nie mam dosyć i spędzę przy niej pewnie jeszcze nie jeden wieczór.

Dlaczego ten wirtualny, szlachecki świat zdołał mnie wciągnąć na tak wiele dni (tych realnych, jak i tych drugich)? Pewnie przyczyniły się do tego te same elementy, które zdecydowały o sukcesie (może niezbyt kasowym, ale jednak) całej serii. Wszystkie Mount & Bladey proponują sandboksowy mechanizm osadzony w kontekście historycznym. Tłem Ogniem i Mieczem, jak nie trudno się domyślić, są konflikty trawiące Rzeczpospolitą na początku drugiej połowy XVII wieku, a zatem w czasie, w którym osadzona jest sienkiewiczowska trylogia. Od jakiegoś czasu to właśnie klimat Polski sarmackiej znajduje w mym sercu szczególne miejsce, więc pod tym względem gra od razu do mnie trafiła. Tak na marginesie: uważam, że historia naszego kraju zaczyna robić się najciekawsza w okolicy wieku XVII i potem jest już tylko coraz bardziej wciągająca (tak jest, aż do dziś).

Największym plusem gry jest czysta radocha, którą można z niej ciągnąć. Składa się na to nie tylko wspomniany klimat, ale również mechanika rozgrywki. Mimo wielu wytykanych bugów, w obecnej wersji grywalność stoi na wysokim poziomie.

Na mapie strategicznej możemy walczyć dla każdej ze stron, a do wyboru mamy nie tylko Rzeczpospolitą, Kozaków i Szwedów, ale również Księstwo Moskiewskie i Chanat Krymski. Po niejakich staraniach możemy złożyć przysięgę wierności jednemu z władców i oficjalnie wojować w jego barwach, zwiększając potęgę wybranego państwa. Równie dobrze możemy opowiedzieć się za jednym z pretendentów do tronu (po jednym na państwo; my mamy Radziwiłła). Niestety nie możemy być podwładnymi Jana Kazimierza i jednocześnie wspomagać „wrogów naszych wrogów”, czyli tych, którzy chcieliby objąć władzę w innych państwach. To okrojenie aspektu dworskiej polityki nie jest szczególnie uciążliwe, niemniej miło by było, gdyby można było wspomagać na przykład pro Polskie opcje w innych krajach.

Wierność wybranej stronie to też jedyny sposób na otrzymanie wsi, a w późniejszych etapach nawet miast. Żeby nie było, to odnośnie miast, to tylko moje spekulacje, gdyż nawet po oblężeniu i zdobyciu miasta możemy jedynie wystąpić o jego nadanie do władcy pod którym służymy. Mi jaśnie panujący Jan Kazimierz raczył już parę razy odmówić. W takim wypadku możemy wymówić współpracę  i zawłaszczyć miasto dla siebie. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo bez wsparcia któregoś ze stronnictw wszyscy stają się nam wrogami i nie mamy żadnego oparcia. Wtedy jest ciężko.

Otrzymane miasta i wsie można ulepszać, wznosząc budowle i zatrudniając odpowiednich ludzi na określone posady, takie jak sędzia, czy skarbnik. Niestety władcy nie są zbyt hojni i po niemal roku służby dochrapałem się całej, jednaj wsi, do tego znajdującej się blisko ziemi należących do Szwedów, a zatem często padającej ofiarą grabieży. Takie już moje życie :\

Majątek można gromadzić różnymi drogami. Na początku przyjdzie nam wykonywać odpłatne zadania dla innych szlachciców, lub wiejskich wójtów. Inną drogą jest handel. W różnych miastach i wsiach można trafić na bardzo różne ceny. Wystarczy je poznać i dalej już standardowo: taniej kupować, drożej sprzedawać. Oczywiście ceny nie są sztywne i ulegają wahaniom, zależnym na przykład od tego, ile danego towaru jest już u handlarza. Najprostszym sposobem pozyskiwania dóbr na handel, jest łupienie cudzych osad. Smutne, ale jakże prawdziwe.

Walka jest również jakimś sposobem zarobku. Po pokonaniu wroga dostajemy pieniądze i trochę sprzętu. Jednak częściej, niż dla zarobku, przyszło mi ścierać wrogów na pył z pobudek, powiedzmy, patriotycznych, ale także… po prostu dla frajdy, ponieważ starcia toczone w czasie rzeczywistym wypadają wprost fenomenalnie. Oponentów możemy rzezać z pomocą pokaźnego wachlarza broni białej takiej jak szable, szpady, pałasze i wielki dwuręczniaki, ale nie brakuje też broni zasięgowej zarówno cięciwowej (mnogość łuków), jak i palnej (od samopałów, po muszkiety z zamkami kołowymi). Mi najbardziej przypadła walka z grzbietu wierzchowca za pomocą kopii.

Bitew nie staczamy rzecz jasna sami. Rozkazujemy takiej liczbie żołnierzy, na jaką pozwalają nam zdolności przywódcze protagonisty. Możemy ich rekrutować w miastach, jak i najmować w obozach najemników. Dla tych ostatnich można dokupić lepsze wyposarzenie, by zwiększyć ich skuteczność.

Wspomniane zdolności przywódcze (a właściwie dowodzenie) są jednym ze współczynników naszej postaci. Rozwijamy ją według prostego schematu, będącego klasycznym dla gier z elementami RPG. Z kolejnymi poziomami możemy zwiększyć cechy (siłę, zręczność, intelekt i charyzmę) i umiejętności. Bardzo sympatycznym patentem jest oddzielenie umiejętności posługiwania się konkretnymi grupami oręża (broń drzewcowa, palna itp.) od innych i wydzielenie im osobnej puli punktów.

Technicznie niema co nastawiać się na wielkie fajerwerki. Grafika jest przyzwoita, ale nie powala, dzięki czemu gra śmiga na słabszych kompach bez zarzutu (gdyby jeszcze mój laptop miał lepsze chłodzenie…). Muzyka stwarza bardzo dobry nastrój, tak samo jak okrzyki wojowników podczas boju.

Gra, chociaż stanowi tylko modyfikację innego tytułu (oryginał M&B opowiadał o średniowieczu) jest produkcją wciągającą poprzez swoją otwartość i klimat. Obecnie można ją znaleźć w pewnej, taniej serii, więc jeśli ktoś lubi sarmackie klimaty i udane połączenia strategii z action-eRPeGami, powinien sięgnąć bez dłuższego wahania.

Pozdrawiam i wracam do wyganiania Szweda z Polski.

Published in: on Czerwiec 24, 2012 at 10:21 am  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://cobytujeszcze.wordpress.com/2012/06/24/365-dni-w-wieku-xvii/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: