Deus Ex: Bunt Ludzkości

 Wreszcie uporałem się z Deus Exem: Bunt Ludzkości. Pisząc „wreszcie”, nie mam na myśli, że była to męczarnia i przymusowe przedzieranie się przez grę na siłę. Wręcz przeciwnie. Zajęło mi to grubo ponad cztery miesiące, gdyż nie mogłem znaleźć czasu na granie. Zajmowałem się zyliardem innych rzeczy, a nie tym czym powinienem, czyli obcowaniem z tą nadwyraz zacną produkcją. Teraz dostrzegam mój błąd 😛

 Human Revolution spełnił moje oczekiwania. Dostałem dobrą grę, pozwalającą na różnorodne podejście do rozwiązywania stawianych przez nią problemów. Mechanicznie, kooperatywa Square Enix i Eidos Montreal, spisała się znakomicie. Zarówno skradanie się, jak i otwarta walka, sprawiają dużo frajdy. Ilość wszczepów jest optymalna: nie jesteśmy przytłaczani ogromem decyzji, a jednocześnie, nawet jeśli nasz wybór nie był w pełni przemyślany, dostajemy modyfikację, która gdzieś się przyda. Bardzo dobrze wypadł system chowania się za osłoną, połączony ze zmianą perspektywy na TPP.

 Grafika i fizyka gry, jak na moje oko, są w porządku. Szału może na codzień nie ma, ale momentami jest bardzo ładnie. Oprawy wizualna i dźwiękowa trzymają wysoki poziom; muzyka podkreśla nastój miejsc, które zazwyczaj prezentują się klimatycznie. Jednakowoż wolałem muzyczkę z pierwszego Deusa 😉

 Troszkę zawiodłem się na otwartości lokacji. Swoboda w poruszaniu się obejmuje zwykle tylko daną lokację. Dwa główne huby są spore, co zaciera wrażenie zbyt małej wolności w łażeniu tu i tam, natomiast inne miejsca, w których wykonujemy misje, są może i trochę za małe, ale pozwala to na lepsze prowadzenie fabuły.

 No właśnie, fabuła. Wielu gderało, że będzie nazbyt uproszczona i dostosowana do gustu ogółu. Chyba jednak nie mieli racji. Widać dużą uwage przywiązaną tak do zadań pobocznych, jak i do wątku głównego. Małe questy wciągają, opowiadając zwarte i ciekawe historie. Fabuła przewodnia ma za to niezły rozmach. Początkowe śledztwo szybko przeradza się w osobiste zmagania Jensena z resztą świata. Przez rozgrywkę przewiną się wielkie korporacje, organizacje o podwójnych, niejasnych celach, a nawet sami ILUMINACI. Są spiski, knowania i walka każdego z każdym o swój własny interes, w której częstokroć Adam stanie się narzędziem jednej ze stron. Wyborów jest sporo, a każdy ma konsekwencje. Gra stawia pytania, które można interpretować dosłownie, tzn. na płaszczyźnie uniwersum Ziemi a.d. 2027, ale równie dobrze przenośnie, w kontekście czasów obecnych, a kwestie moralności są ponadczasowe.

 Poutyskiwać mogę sobie jeszcze na nawiązania. Miałem nadzieję na więcej tych odnoszących się do pierwszego Deus Exa. Było ich ledwie kilka, a w pamięci zostały mi trzy. Puszczanie oka do gracza na tle popkulturowym, też wyszło raczej ubogo, ale rozmowa dwóch policjantów o Robo-Copie, może to zrekompensować.

 Podsumowując: grę polecam właściwie każdemu, chyba, że ktoś toleruje tylko strzelaniny w stylu rambo. Rozgrywka zapewnia dużo satysfakcji, a fabuła zrealizowana została na bardzo wyskokim poziomie.

 Pozdrawiam i niech cyberprzestrzeń lekką Wam będzie!

Published in: on Styczeń 8, 2012 at 7:11 pm  Dodaj komentarz  
Tags: