Ognistym mieczem pisane

Właśnie uporałem się z „Ogniem i Mieczem” Sienkiewicza. Czasem lubię udowodnić sobie, że czytanie uznanych książek nie jest takie trudne i nudne, jak to niektórzy twierdzą i zabieram się za znane dzieła literatury (najchętniej polskiej, ale czasem i zagranicznej).

Początek trylogii nie wzbudził we mnie szczególnie negatywnych emocji. Dość zgrabnie spleciono tu wątek militarny z wątkiem miłosnym. Nie jest to szczególnie odkrywcze i nowatorskie nawet jak na tamtą epokę, ale mimo to nie nuży. Na tle kozackiego buntu, którego jedną z przyczyn (historycznych), było nota bene porwanie ukochanej Bohdana Chmielnickiego przez polskiego szlachcica, rozgrywa się podobna historia Jana Skrzetuskiego. Jego ukochaną porywa Bohun, który wspina się potem dość wysoko w hierarhii wojsk kozackich. W epilogu przejmuje nawet rolę Chmielnickiego, jako głównodowodzącego Kozakami.

Mamy tu więc niezłe opisy batalistyczne, połączone z intrygami, knowaniami i uganianiem się za kniaziówną Heleną, która przechodzi z rąk kozackich do rąk szlacheckich i spowrotem.

Całości nie można odmówić polotu, jednak nie czyta się tego lekko. Zapewne jest to zasługa stylu pisarza (widoczny we wszystkich jego książkach) i nagromadzenia dużej ilości archaizmów. Lektury nie ułatwia duża ilość padających nazwisk. Miłośnikom historii tamtego okresu będą one w większości znane, jednak przeciętnego czytelnika będzie to zapewne nieco odrzucało.

Do minusów książki zaliczyć można sporą rozwlekłość. Wiele jest tu ozdobników, które stanowią o klimacie książki i w sumie dobrze, że są. Jednak akcja momentami jest zbyt rozciągana i taka mało zwarta. Zapewne jest to wynikiem pierwotnej formy publikowania utworu. Sienkiewicz pewnie dostawał gażę za każdy odcinek nadesłany do gazety, więc nie w jego interesie była zwięzłość wątków i kompozycji.

Generalnie książka jest okej i nie ma co na nią sarkać, jednak nie porwała mnie ona na tyle, bym miał wypisywać jakieś peany na jej temat. Można przeczytać, lecz gdyby nie to, że jest tak znzana i ceniona przez środowisko kulturalne, znalazłoby się wiele lepszych książek okołohistorycznych. Osobiście lubię martyrologię i to zaliczyłbym na plus, ale jak pokazuje historia, nie każdemu przypadnie to do gustu.

Pozdrawiam

Reklamy
Published in: on Sierpień 31, 2011 at 6:42 pm  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://cobytujeszcze.wordpress.com/2011/08/31/ognistym-mieczem-pisane/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: