Bunt Ludzkości: odparować, czy wydestylować?

 No, to Steama już poznałem. W związku z tym, mogę z czystym sumieniem przyłączyć się do ogólno-graczowego hejta na rzeczony system. Co prawda, bez większego entuzjazmu, bo jak już wiadomo o co chodzi, to nie taka para straszna, jak ją malują. Steam jest oczywiście nieintuicyjny i non-user-frendly, a żeby zainstalować grę z płyty (a nie ściągać ją 8 godzin z internetu) trzeba się sporo napocić, ale mimo to, spodziewałem się czegoś jeszcze gorszego.

 Inna kwestia jest taka, że szukając w googlu porad i tutoriali do Steama, natknąłem się na wiele stron, z których można było pobrać najnowszego Deus Ex’a, omijając wszelkie zabezpieczenia. Nosz, po kiego wała robić zabezpieczenia, które są łamane w dzień po światowej premierze?

 Także fanem Steama nie zostanę, niemniej nie zamierzam rezygnować z gier, które z niego korzystają, tylko dla tego, że jest niedopracowany. Polska biurokracja również pozostawia wiele do życzenia, a z kraju nie zamierzam się wyprowadzać.

 Przejdźmy jednak do pierwszych wrażeń z Deus ex: Bunt Ludzkości. Gdy doprowadziłem już do odpalenia gry, bez konieczności podpinania się do neta, przysiadłem i właściwie nie wstawałem przez kilka godzin. Wciągnęło mnie, czyli jest dobrze. Początek nie wywarł co prawda najlepszego wrażenia. Akcja, która rozgrywa się jeszcze nim Adam zostanie odrutowany, nie wzbudza zbyt wielu emocji, co jest trochę dziwne, gdyż trup bogu ducha winnych naukowców ściele się gęsto, a laboratorium atakowane jest znienacka przez nie do końca normalnych ludzi (i nie chodzi mi tu tylko o to, że trzeba być strasznym popaprańcem, by mordować innych). Jako zawiązanie fabuły działa nieźle, ale przyjemności z grania dużej nie daje.

 Prawdziwa zabawa zaczyna się 6 miesięcy później, gdy dla ratowania naszego życia powszczepiano nam to i owo. Musimy zająć się pro-ludzkimi działaczami, którzy nie są specjalnie humanitarni, gdyż zakładników, których wzieli w punkcie wysyłkowym firmy Sarif Industries, wymordowali niemal co do sztuki. Główne zadanie polega na wejściu do budynku i zabezpieczeniu wszczepu Tajfun (cudo dla wojska, pozwalające na załatwienie kilku ludzi jednocześnie). Przy okazji możemy uratować ostatnią zakładniczkę, która pozostała przy życiu. Niby nic nadzwyczajnego, jednak w trakcie wykonywania tego zadania, wychodzi na jaw kilka nader ciekawych rzeczy.

 Osobiście starałem się grać cicho. Skradanie się zrealizowano w grze dobrze. Nie jest to takie łatwe i chcąc zainkasować bonusy za nie wywołanie alarmu, musiałem kilka (-naście) razy wczytywać grę. Do tego ten styl gry daje nam więcej pedeków (tak mi się coś zdaje). Warto eksplorować wszelkie miejsca, gdyż jest to sowicie premiowane.  Miłym bonusem są punkty doświadczenia przyznawane, za czytanie wywodów naukowych na e-bookach. Po za tym, dzięki temu, lepiej wczówamy się w świat.

 Póki co, wrażenia z prequela słynnego Deus Ex’a są conajmniej bardzo dobre. Zobaczymy, jak to się potoczy dalej.

Published in: on Sierpień 27, 2011 at 11:36 am  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://cobytujeszcze.wordpress.com/2011/08/27/bunt-ludzkosci-odparowac-czy-wydestylowac/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: