Metafora do Sześcianu

 „Cube” jest kolejnym filmem z gatunku TYCH dziwnych. Niby mamy prosty thriller w klimatach science-fiction. Sześciu, właściwie nieznanych sobie ludzi trafia do dziwacznego kompleksu złożonego z wielu podobnych do siebie sześcianów. Dzięki takiej koncepcji budżet mógł być dość skromny. Kilku aktorów, jedno pomieszczenie, podświetlane na kilka sposobów i scenariusz. W sumie nic szczególnego, gdyby nie ów ostatni element.

 Film dobrze trzyma w napięciu, także patrząc nań jak na „ot, kolejny thriller” też daje rade. Ale tak naprawdę chodzi o metaforę. Film, jak dla mnie, jest nadzwyczajny, gdzyż można go interpretować na różne sposoby. Próbując spojrzeć całościowo, dostrzec można odbicie życia jako takiego, gdzie jeden wybór wpycha nas w następne, a każdy z nich może zakończyć się mniej, lub bardziej, tragicznie. Jednakowoż może to być tylko paraboliczne zobrazowanie celu, dowolnego, do którego dążąc podejmujemy decyzje, które mogą mieć wpływ na dalsze nasze postępowanie, a w konsekwencji, na reszte naszego życia.

 Nawet rozpatrując poszczególne sceny, ba, poszczególne ujęcia kamery, możemy odnieść wrażenie, że film przemawia do nas wielopłaszczyznowo, wywołując długie ciągi skojarzeń. Ot czarnoskóry policjant, który szybko staje się przywódcą grupy, a potem… żeby nie spalić filmu, powiem tylko, że nie dzieje się z nim najlepiej. A jeśli szwankuje góra, to całemu zespołowi nie jest to na ręke. Wracając do naszego gliny, jego działania mogą również zostać zinterpretowane na różne sposoby. Na ten przykład, jako metafora słuszności wolnych wyborów, w których berło władzy winno zmieniać właściciela by wszystko działało, albo po prostu jako metafora nałogu, gdzie wszystko jest fajnie, dopóki nie zacznie się rozpadać i niszczyć.

 Czasem i praca kamery niejako prowadzi skojarzenia widza na właściwe tory. Właściwie nie ma tu scen, ani ujęć przypadkowych. Wszystko tworzy całość, która działa i skłania do refleksji.

 Początkowo nie byłem przekonany do tego filmu. Gdy skończyłem go oglądać miałem wrażenie, że był jakiś taki niemrawy, krzywo zrobiony. Akcja jakaś tam jest, a to ktoś padnie, a to inny się zdeformuje, ale to nie o nią tu chodzi. Do jako takich wniosków dochodzi się kilka godzin po filmie, gdy człowiek zastanawia się, myśli, kojarzy to i owo.

 Może i to nie jest arcydzieło, ale takie filmy powinno się robić i takie filmy ludzie powinni oglądać. Wiadomo, ze wszystkiego można wyciągnąć jakieś wnioski, wszędzie można zobaczyć metaforę, odkryć ukryte dno; jednak lepiej, gdy nie trzeba robić tego na siłe.

 Niektórzy pewnie wezmą mnie za odpowiednik pani lekarz z tego filmu. Ja jednak nadal obstaję przy tym, że rząd wyłożył, przynajmniej trochę kasy na ten film. W końcu takie promowanie matematyki… no, po prostu ktoś musiał maczać w tym paluchy 😛

 W każdym razie film polecam, mimo iż notka wyszła przeintelektualizowana i nieco na chama ambitna. Od czasu do czasu można się chyba powygłupiać xD

 Pozdrawiam i powodzenia w zmaganiach z Rubikiem 🙂

Published in: on Lipiec 15, 2011 at 9:01 pm  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://cobytujeszcze.wordpress.com/2011/07/15/metafora-do-szescianu/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: