Zakurzony Jeronimo

Na dobry początek, wszystkim tym, którzy czują się młodzi duchem, chciałbym życzyć wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka. Obyście za szybko nie dorośli xD

A teraz już lecimy jak w temacie:

Jak już pisałem, lubie klimacik drugiej połowy zeszłego wieku. A muzyka tamtego czasu, to dopiero coś! Wiele znanych dziś zespołów zaczęło swoją karierę właśnie wtedy. Ale po co wspominać o tych powszechnie znanych (jak Iron Maiden), jak i tych znanych dobrze mi i wielu takim jak ja (Saxon chociażby), kiedy są zespoły, o których niewielu już dziś pamięta, a ja (bądź co bądź młokos, ale jednak…) odkryłem je dopiero niedawno.

Takie Jeronimo. Niemiecka grupa założona w ’69. Zaczęli fajnymi coverami „Heya” i „Na Na Hey Hey Kiss Him Goodbye”. Nagrali w sumie cztery albumy, z czego ostatni w 1972. Grali bardzo fajną, lekką, rockową muzykę, której słucha się dziś nadwyraz przyjemnie. Szczypta psychodelii charakterystyczna dla lat sześćdziesiątych daje ich brzmieniu przyjemny klimacik. Chyba ich ostatnia płyta („Time Ride”) jest najbardziej godna uwagi, ale pozostałe wiele jej nie ustępują.

Kolejną gupą, którą niedawno znalazłem jest Dust. Nagrali ledwo dwie płyty: „Dust” w 1971 i „Hard Attack” rok później. Właściwie byli jednym z pierwszych zespołów progresywno-hard-rockowych na amerykańskiej scenie muzycznej. Po rozpadzie, muzycy z tego zespołu zasilili takie kapele jak Ramones lub Kiss (znając życie pewnie nie wszyscy oriętują się nawet mniej więcej co to za zespoły, ale to materiał na inną okazję). W brzmieniu Dust mnie osobiście uwiodły akustyczne wstawki, smyczki i inne tego typu smaczki. Wokalista spisuje się świetnie, zwłaszcza w takich kawałkach jak „Pull Away/So Many Times”. Jak dla mnie są świetną propozycją właściwie na każdą okazję.

Ciekawym zespołem jest również anglielski Spooky Tooth. Często zmieniali skład, parę razy się rozpadli, ale chyba nawet grają do dziś (od lat 60, czyli całkiem nieźle) . Mają fajną blues-rockową stylistykę, patentami zachaczają o ja wiem? gospel? coś takiego. Zaintrygowało mnie to, że w swojej dyskografii mają utwór „Evil Woman”, ale jak się okazało nie ma on wiele wspólnego z blacksabbathowskim imiennikiem. Wokalnie często przywodzą mi na myśl uniesienia Iana Gillana z Deep Purple . Oba zespoły łączy też duża rola instrumentów klawiszowych, które decydowały o klimacie ich muzyki. W kompozycjach Spooky Tooth słychać sporo organów, co daje ich utworom specyficzny, okołokościelny smaczek. Oczywiście najbardziej podoba mi się pierwszy okres działalności grupy, acz takie rzeczy jak „Ceremony” są dość… oryginalne. Bardziej mogę polecić ich jako ciekawostkę, niemniej jako coś lżejszego sprawują się nieźle.

I tak się zastanawiam, czemu w radiu leci taka szmira, kiedy mogliby poprzypominać starocie takie jak te powyżej?

Pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali powyższe wypociny od początku, do końca!

Published in: on Czerwiec 1, 2011 at 2:39 pm  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://cobytujeszcze.wordpress.com/2011/06/01/oldschoolowe-zespoly-1/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: